Dziecko po rozwodzie. Jaką rolę nadaje mu rodzic?

Jesteśmy po rozstaniu. Pomimo „ustaleń” okołorozwodowych nadal pełno w nas emocji. Staramy się nie przelewać ich na dziecko i dodatkowo nie obarczać. Mamy świadomość, że to trudne dla dziecka i chcemy jego „dobra”. Przeczytaliśmy na ten temat kilka artykułów, być może skonsultowaliśmy ze specjalistą.

Świetnie!

(Więcej na temat ustaleń okołorozwodowych znajdziesz tutaj)

No to zaczynamy żyć w nowej rzeczywistości, w której… wkraczamy z nową komunikacją.

Jaką?

Zapraszam Cię do małego quizu.

Przeczytaj uważnie kilka zdań wypowiadanych do dziecka i pomyśl przez chwilę jak może ono odczuć taki komunikat.

1. Jeśli tata nie dorzuci się do aparatu, nie będziesz miała prostych zębów.

2. Jeśli mama nie zmieni terminu, w którym się zobaczymy, to super koncert nam przepadnie.

3. Powiedz tacie jak będziesz z nim rozmawiał, że jedziemy na wakacje od połowy sierpnia.

4. O, syneczku, a czy ta kobieta była z Wami jak byłeś u taty?

5. Wiesz Twoja matka zawsze miała problem i nie mogłem nawet muzyki posłuchać, kiedyś nawet popsuła mi słuchawki. Widzisz do czego jest zdolna?

6. Na serio, lubisz grać w piłkę z tym nowym facetem mamy? No cóż… tak trochę mi przykro bo ze mną nie grasz… ale nic się nie stało, naprawdę wszystko ok.

7. I jak mamusia się urządziła? Ma już nowe meble?

8. Mama chyba zapomniała zapłacić za Twoje lekcje angielskiego, bo dzwonili ze szkoły. Przekaż jej, żeby łaskawie się tym zajęła.

9. Chodź, przytul mamusię, zostaliśmy teraz zupełnie sami i musimy się nawzajem wspierać. Mam tylko ciebie, syneczku kochany.

10. No wiedzę, że tata wyręczył się tą panią i ona uczesała ci włosy. Pozwoliłaś by ta obca pani cię dotykała?? Była chociaż delikatna?

Jak w danej sytuacji może czuć się dziecko? Jakie myśli mu towarzyszą?

A teraz przyporządkuj, jaką rolę nadajemy dziecku, gdy tak do niego mówimy?  Detektywa/szpiega? Powiernika/Pocieszyciela? Nielojalnego niewdzięcznika? Posłańca? Sojusznika w walce?

Zrobione?  Świetnie!

Jak w każdym konkursie powinna być nagroda. 

Niestety, muszę Cię rozczarować. W tej konkurencji efektem jest przegrana. 

Przegrana dziecka i rodzica.

Po pierwsze Dziecka, które ma prawo kochać oboje rodziców… a co więcej, choć bywa to dla rodziców bolesne, to ma prawo lubić, a czasem kochać, ich partnerów.

(Więcej o prawach dziecka do kochania przeczytasz tutaj.)

Przekazując mu taką komunikację jak powyżej wtłaczamy go w rozdarcie, w konflikt lojalności, w myślenie czy „ja dobrze robię ciesząc się wizytą u taty?”, „czy nie powinienem zacząć okłamywać?”, „a może powinienem chronić?”, „może moje uczucia nie są takie ważne, może sam tu się nie liczę?”, „może to wszystko moja wina”? 

Nakładamy w ten sposób na barki dziecka odpowiedzialność, którą to my, jako dorośli, mamy nosić.

Po drugie przegrywają rodzice, w oczach dziecka… i bardzo szybko we własnych. Przyjmując taką strategię nie wychodzimy poza schemat walcz, gryź, kop czy uciekaj, chowaj się. 

No chyba, że naszym celem jest zniszczenie relacji z dzieckiem. Tak, to wtedy jesteśmy na właściwej drodze.

 Jeśli naszym celem jest obciążenie dziecka, pokazanie mu, że nie jest ważne tak, to jest ta ścieżka. Jeśli naszym celem jest podkopanie własnej wartości i ciągłe życie w napięciu… to jest dobra strategia na to by to osiągnąć. Dalej wtłaczaj swoje Dziecko w rolę detektywa, pocieszyciela, posłańca, nielojalnego niewdzięcznika czy sojusznika w walce. 

Po co ma być po prostu kochanym Dzieckiem? Po co?

Dla dociekliwych rozwiązanie:

Detektyw/szpieg- zdania 4,7.

Powiernik/Pocieszyciel- zdania 5,9.

Nielojalny niewdzięcznik- zdania 6,10.

Posłaniec- zdania 3,8.

Sojusznik w walce- zdania 1,2.

WSTECZ

Zapisz się na newsletter i odbierz prezent: Workbook dla patchworkowego rodzica.

ZAPISZ SIĘ

Strona korzysta z plików Cookies zgodnie z celamia określonymi w Polityce prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików Cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki interentowej.